Problem infrastruktury i plaga ryb: zagrożenie katastrofą ekologiczną w Gdańsku

Ekologia w Gdańsku wymaga troski mieszkańców i przedstawicieli władz. Regularne wyzwania zmuszają obywateli do reakcji. Problem zanieczyszczenia środowiska wraz ze wzrostem intensywności produkcji w mieście będzie jednym z głównych w najbliższej przyszłości, pisze gdansk-name.eu.

Katastrofa na Odrze

Temat zanieczyszczenia Odry jest niezwykle skandaliczny. Troska o środowisko naturalne i stan zasobów wodnych Polski są niezwykle ważne w dobie zmian klimatycznych, a eksperci starają się zrobić wszystko, aby sprawa ta została odpowiednio zbadana, wyjaśniona, a winni surowo ukarani. Wszystkie służby państwowe działają w tej sprawie z najwyższą intensywnością.

Eksperci z Brandenburgii w Niemczech, które graniczą z województwami zachodniopomorskim i lubuskim, wykryli rtęć w rzece. Poziom był na tyle wysoki, że przekroczył skalę w używanym do badań urządzeniu. Później zdecydowano o jego powtórnym przeprowadzeniu.

Eksperci alarmują, że woda w Odrze to obecnie bomba biologiczna i nie może być w żadnym wypadku wykorzystywana – dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt.

Substancje chemiczne przenoszone przez Odrę głównie zatrzymują się w Zalewie Szczecińskim, który ma bardzo ograniczoną wymianę wodną z Zatoką Pomorską – Bałtykiem, więc to, co tam trafia, zostaje tam na bardzo długi czas. Ten zbiornik wodny jest poważnie zagrożony – rtęć pozostanie w osadach przez dziesięciolecia.

Wpływ Odry pod względem transportu substancji chemicznych obserwuje się aż do zachodniego zagłębienia Zatoki Gdańskiej, czyli obecne zanieczyszczenia przenoszone przez rzekę nie stanowią zagrożenia ani Zatoce Puckiej, ani Gdańskiej. Mimo to w niektórych miejscach wystąpiła plaga ryb. Władze kilkudziesięciu samorządów, w tym prezydenci Gdyni, Gdańska i Sopotu, podpisały wspólny protest przeciwko oskarżeniu lokalnych władz za katastrofę.

Specjaliści zaczęli monitorować wskaźniki napowietrzania i kontrolować jakość wody. Codziennie przeprowadza się od kilkunastu do kilkudziesięciu badań zgodnie z ustalonym harmonogramem. Oprócz natleniania i temperatury wody sprawdzane jest również jej zmętnienie, przewodność (wzrost zawartości rozpuszczonych jonów może świadczyć o zanieczyszczeniu) oraz pH.

Rtęć (Hg) jest najbardziej toksycznym metalem i jeśli uwzględnić wszystkie elementy, jej toksyczność jest oceniana na drugim miejscu po plutonie. Jest to neurotoksyna, która szkodzi mózgowi i układowi nerwowemu. Zmiany te są często nieodwracalne. Skutki mogą prowadzić do choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, schizofrenii, depresji lub innych chorób związanych z układem nerwowym.

Skale zaniedbań i naruszeń

Organy kontrolne uważają, że miasto nie do końca wywiązało się z zadania ochrony mieszkańców i środowiska. Sławomir Mazurek, ówczesny wiceminister środowiska, wygłosił publicznie odpowiednią opinię.

Urzędnik wyjaśnił, że ryzyko dalszej katastrofy jest poważne. Gdańsk ze względu na swoje położenie ma bezpośredni wpływ na stan Morza Bałtyckiego. Powstało tu zagrożenie poważnej katastrofy gospodarczej. Ciągle pobierane są próbki, które wykazują znaczny wzrost substancji niebezpiecznych w wodach, wpływających na organizmy żywe.

Dodał, że „skala zaniedbań i naruszeń jest na tyle znacząca i tak duża, że ​​kolejne doniesienia będą kierowane do prokuratury, a także wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska”. Powiedział, że podczas czwartkowej wizyty w mieście zauważył, jak jedno z urządzeń przepompowni używało „starych wideł” do wyciągania tkanki zatykającej pompy.

Awaria na Ołowiance

W 2018 roku po Gdańsku rozprzestrzenił się straszny smród z powodu awarii na przepompowni ścieków Ołowianka. Woda została zanieczyszczona bakteriami pałeczki okrężnicy. Szkody szacowane są na miliony złotych, prawie dwieście milionów litrów ścieków trafiło do Motławy. Władze miast nadmorskich położonych nad Zatoką Gdańską rozważały możliwość wniesienia pozwów, a inspektor sanitarny Województwa Pomorskiego spotkał się z ministrem zdrowia.

W wodzie w Gdańsku znaleziono bakterie pałeczki okrężnicy, które są bardzo niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi. Ścieki nadal dopływają do Motławy, prawda już w mniejszych ilościach. Dotychczas prawie dwieście milionów litrów ścieków z Gdańska i Sopotu zostało wylane do wody. Po awarii na przepompowni ścieków w Ołowiance woda nie spełnia wymogów sanitarnych.

Do wody dostały się ścieki nie tylko biologicznego, ale także chemicznego pochodzenia. Miasto spodziewało się ogromnych odszkodowań z powodu strat w branży turystycznej. Do piątku do Morza Bałtyckiego trafiły miliony litrów ścieków. Miejska firma SNR tak i nie zakupiła zapasowych pomp, aby zapobiec powtórzeniu się tej katastrofy. Oficjalną przyczyną zanieczyszczenia ekologicznego była awaria silników. Nie było planu sytuacji awaryjnych, nie było zabezpieczenia. Tej katastrofy nie można było uniknąć, ponieważ firma SNR, za którą również odpowiedzialne jest miasto, miała braki finansowe, a w ostatnich latach nie dokonano żadnych inwestycji w poprawę bezpieczeństwa mieszkańców. Warto dodać, że woda w Gdańsku jest najdroższa w Polsce.

Wiceminister środowiska przejął sytuację pod osobistą kontrolę. Morze Bałtyckie nie jest zanieczyszczone, ale ryzyko wciąż istnieje. Mieszkańcy mieli szczęście w tej bardzo trudnej sytuacji, ponieważ miasto ma temperaturę, która powoduje zatrzymanie tych procesów biologicznych.

Eksperci zauważyli, że instalacja miała pewien wiek i nie była w żaden sposób poddana testom awaryjnym. W Polsce nie ma silników awaryjnych. Zasady ostrożności w żaden sposób nie były przestrzegane. Tu ryzyko miało zezwolenie na funkcjonowanie.

W rządzie zaproponowano wprowadzenie surowszych kar dla osób odpowiedzialnych za tę instalację. Pół miliona złotych dziennie to kwota orientacyjna, ale możliwa. Ta kwota może również wzrosnąć.

Rozwiązania w zakresie infrastruktury i przepompowni

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich ocenił, że „sytuacja ekologiczna poprawia się, ale nadal nie ma gwarancji, że ten kryzys i podjęte działania będą trwałe”. Urzędnicy zaproponowali rozwiązanie dotyczące poprawy infrastruktury. Chodzi o wyposażenie przepompowni ścieków Ołowianka, która odbiera i odprowadza 60% ścieków z Gdańska. Przyczyną awarii okazało się zalanie komory pompowej oraz znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych.

Aby uniknąć zalania miasta ściekami powracającymi z kanalizacji, spółka Saur Neptun Gdańsk (SNG), odpowiedzialna za gdańską sieć wodociągową i kanalizacyjną, zdecydowała się na odprowadzanie ścieków do Motławy. Do rzeki trafiało około 2600 metrów sześciennych ścieków na godzinę. Część ścieków trafiła również bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej na wysokości Zaspy.

SNG poinformowało później, że w przepompowni zainstalowano nowy silnik – sprowadzony z Holandii – i uruchomiono pompę. Spółka podała, że ​​wraz z uruchomieniem pompy przestała odprowadzać ścieki do Zatoki Gdańskiej, które nadal – w ograniczonych ilościach – odprowadzane są do Motławy. Awaryjne odprowadzanie do rzeki zakończyło się późnym popołudniem, bliżej wieczora, kiedy poziom ścieków w kanalizacji się ustabilizował. Do tego czasu SNG nadal wzywało do ograniczenia zużycia wody.

Get in Touch

....... . Copyright © Partial use of materials is allowed in the presence of a hyperlink to us.